Wysoka Głogowska
ZAPRASZAMY!

Twórzmy historię o Wysokiej.

Zachęcam państwa do tworzenia historii o Wysokiej Głogowskiej. Gdyby ktoś miał jakieś ciekawe informacje o Wysokiej lub o ciekawych mieszkańcach, godnych zaprezentowania na stronie, a później może w książce. Proszę o kontakt. Chętnie zamieszczę artykuł lub zdjęcia. Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

 

Jan Bazan (znany przez mieszkańców jako "Bazański)
Żył w latach 1912 - 2000. Poniżej przedstawione są kopie jego życiorysu, które sporządził jego syn Edward na podstawie zapisków jakie pozostawił Jan w swoich notatkach spisanych w latach osiemdziesiątych:

BazańskiBazańskia18

Sylwetka Jana Bazana
zwanego "Bazański", oddanego patrioty
swego miejsca urodzenia Wysokiej Głogowskiej

Jan Bazan s. Antoniego i Marii z Barczaków, urodził się 7 sierpnia 1912 r. w Wysokiej Głogowskiej, w biednej rodzinie chłopskiej. Wcześnie osierocony po śmierci matki, podejmował od najmłodszych lat różne prace zarobkowe w lesie i we dworze.
Związek małżeński zawarł z Emilią Szeliga (ur. 1 listopada 1910 r. w Lipiu), która po śmierci matki od dzieciństwa była na służbie u bogatych gospodarzy, a następnie zarabiała na życie jako pomoc domowa u sędziego w Głogowie. Stad po rekomendacji dostała pracę jako kucharka we dworze w Wysokiej.
Z tego związku urodziło się troje dzieci: Zofia zamężna - Sobolewska, Edward i Teodozja - zamężna Kwarta.
Rodzice słusznie ocenili, że szansa na poprawę życia zapewni ich wykształcenie. Świadomość taka nie była wówczas na wsi powszechna. Zofia ukończyła średnia szkołę ogrodniczą, a Edward i Teodozja wyższe studia o kierunku nauczycielskim.
Trudne warunki życia kształtowały poglądy, postawę i aktywność Jana Bazana i żony Emilii. Oboje związali się z ruchem ludowym.
Jan w 1932 r. przystąpił i był współorganizatorem Koła Związku Młodzieży Wiejskiej "Wici". Założycielem koła był lewicowy działacz młodzieżowy Stanisław Szybisty ze Stobiernej. Od tego czasu, jako rówieśników, łączyły ich bliskie, koleżeńskie kontakty, które umocniły się jeszcze bardziej podczas odbywanej służby wojskowej w Złoczowie. W okresie okupacji hitlerowskiej, będąc w odmiennych ugrupowaniach politycznych, współdziałali jako członkowie ruchu oporu.
W r. 1934 Jan Bazan wstąpił do Stronnictwa Ludowego. W relacji spisanej 15 marca 1977 r. pisze: ... Po powrocie z wojska w r. 1936 brałem udział w strajku wozaków drzewa i robotników leśnych wsi Wysoka Głogowska. W 1937 r. byłem współorganizatorem chłopów z Wysokiej, którzy w wielkiej liczbie udali się razem ze mną do Wólki Pod Lasem na wiec, podczas którego doszło do krwawego starcia z policją...".
W dniu wybuchu II-ej wojny światowej 1 września 1939 r. został zmobilizowany do wojska. Brał udział w wojnie obronnej z Niemcami pod Częstochową i nad rzeką Pilicą. Po rozbiciu oddziału dostał sie do niewoli i przebywał w obozie jenieckim w Opatowie, skąd po udanej ucieczce powrócił do domu. Od razu włączył sie do ruchu oporu, jako członek Batalionów Chłopskich. Po zaprzysiężeniu w lutym 1942 r. otrzymał pseudonim "Stalownik". Z bronią w reku uczestniczył w kilku akcjach dywersyjnych. Od r. 1965 był członkiem ZBOWiD w Głogowie, gdzie przez kilka kadencji pełnił funkcję przewodniczącego Komisji Rewizyjnej i członka Zarządu KMG ZBOWiD. Po wyzwoleniu z ramienia Stronnictwa Ludowego powołany został na członka Komisji Parcelacyjnej majątku dworskiego w Wysokiej. Przez dwie kadencje pełnił funkcję radnego Gromadzkiej Rady Narodowej. Po wyzwoleniu angażował się w organizację ruch spółdzielczego. Należał do członków założycieli Związku Samopomocy Chłopskiej i Gminnej Spółdzielni "Samopomoc Chłopska" w Głogowie Młp. W latach 1948 - 1951 pracował w Gminnej Spółdzielni jako sklepowy w Głogowie i Wysokiej. Po zdobyciu kwalifikacji murarza, do roku 1961 pracuje w Zjednoczeniu Budownictwa Miejskiego w Rzeszowie na różnych budowach. W roku 1961 przechodzi do pracy w Państwowym Przedsiębiorstwie Fotogrametrii w Rzeszowie. Po odbytych kolejnych szkoleniach zmienia pracę i realizuje swoja pasję życiową w Straży Pożarnej - Port lotniczy w Jasionce. W stopniu starszego ogniomistrza, jako dowódca sekcji p.poż. przechodzi na emeryturę w r. 1976.
Działalność w ochronie przeciwpożarowej kontynuuje w miejscowej Straży Pożarnej, której był członkiem od roku 1928. Za zasługi dla pożarnictwa był wielokrotnie wyróżniany i odznaczany.
Dużą aktywność wykazywał też w zakresie ochrony przyrody. Z ramienia Zarządu Wojewódzkiego Polskiego Związku Łowieckiego w Rzeszowie był członkiem Straż Ochrony Przyrody. Za tą społeczną działalność był wielokrotnie nagradzany i wyróżniany, m.in. w r. 1977 otrzymał Odznakę za Zasługi w realizacji Zadań Polskiego Łowiectwa.
Mimo pracy zawodowej, wykonywanej poza miejscem zamieszkania, aktywnie uczestniczył w przedsięwzięciach społeczno - gospodarczych, zmieniających życie na wsi. Wyróżniającym się pomysłodawcą i organizatorem tych przemian był długoletni nauczyciel i kierownik miejscowej Szkoły Podstawowej mgr Stanisław Sarama, który na trwale wpisał się pozytywnie w historię wsi.
Jan Bazan był jednym z tych, którzy potrafili zachęcić ludność do wielu prac społecznych. Przy dużym zaangażowaniu w pracy społecznej oraz środków finansowych mieszkańcy wybudowali okazały Dom Ludowy, dokonali radiofonizacji i elektryfikacji, wznieśli duży Dom Strażaka.
Należał do inicjatorów budowy drogi Wysoka - Piaski, a w ramach hasła; Tysiąc Szkół na Tysiąclecie Państwa Polskiego", z wielkim oddaniem uczestniczył w budowie dużego obiektu dla Szkoły Podstawowej. W szkole tej, aż do przejścia na emeryturę pracowała jako nauczyciel, jego córka Teodozja i jej mąż Paweł Piotr Kwarta, który przez kilka lat do swojej przedwczesnej śmierci był dyrektorem szkoły.
Jan Bazan od młodości uczestniczył w pracach na rzecz wsi. We wspomnieniach spisanych po latach w 80-tym roku życia (1992 r.) tak wspomina rozpoczęcie budowy kościoła w 1933 r.; " ... za księdza Łańcuckiego [Władysław] rozpocząłem pracę przy budowie kościoła. Byłem stałym pracownikiem, rozbierałem klasztor w Głogowie, cegła na rzecz kościoła.

Pracowałem od fundamentów do końca budowy, rozstrzeliwałem kamienie prochem i lontem. Miałem tez taki szczęśliwy wypadek przy ubijaniu ładunku lont zaiskrzył i wybuchł. Rozdarło kamień na kilka części, a mnie tylko odrzuciło na bok, zostałem ocalony... Te kamienie co stoi kościół na nich, to większość z nich są rozstrzeliwane przeze mnie. Miło mi dzisiaj patrzeć z radością na te ściany z kamieni co stoi kościół na nich..."
W każdej podejmowanej pracy był bardzo konsekwentny, uparcie zmierzał do celu. Tak je zapamiętał w cytowanych wspomnieniach: "... za księdza Buglewicza [Eugieniusz] pracę jaką najcięższą wykonywałem w życiu, to skrobanie szczotkami drucianymi z wapna sklepienia i ścian całego kościoła, były zakopcone od świec, bo nie było jeszcze elektryki... ksiądz poszukał do pomocy ale nikt nie wytrzymał kurzu i po godzinach pouciekali..., tylko mleko popijałem, bo była krowa u księdza. To sie nie da opowiedzieć, ten uwierzy kto spróbował tej pracy ... Miałem do tego silną wolę, którą do dzisiejszego dnia mam przy każdej pracy..." Z satysfakcją wspomina w dalszej części wspomnień, o kolejnym przedsięwzięciu rozpoczętym w 1958 r. Chodziło o zakupienie dzwonów do kościoła: "... byłem sam u Felczyńskiego Jana w Przemyślu dowiedzieć się jakie są warunki. Przekazałem to księdzu [ks. proboszcz Eugeniusz Buglewicz]. Pojechaliśmy z księdzem do Przemyśla. Felczyński opowiedział co będą kosztować, jakie duże i ile złomu musimy uzbierać ... W pierwszych początkach ja się zająłem, przez dwa lata chodziłem za pieniędzmi po domach. Nie była to łatwa zbiórka, trzeba było się nasłuchać od niektórych ludzi. Dopiero później ksiądz wybrał taki komitet co mi pomógł chodzić za zbiórką..." Dzięki dużej ofiarności mieszkańców udało się zebrać wymaganą ilość pieniędzy i złomu. Zakład Ludwisarski Jana Felczyńskiego w Przemyślu wykonał dla kościoła w Wysokiej trzy dzwony. W uznaniu za inicjatywę i włożony duży wkład pracy przez Jana Bazana, jednemu z dzwonów przy poświeceniu nadano imię "Jan". Było to wielkie wydarzenie w parafii. Mimo podeszłego wieku i ciężkiej choroby serca, nadal angażował sie do wielu prac: "... nie zapomnę jak z obecnym proboszczem [ks. Edward Wilk] lepikowałem ... widziałem księdza prace od budowy do kwiatuszka... " W inny miejscu cytowanych wspomnień pisze o porządkowaniu cmentarza starego i przygotowywaniu terenu pod cmentarz nowy: ... na nowym cmentarzu była sadzawka 2 m głęboka. Ja byłem organizatorem, chodziłem sam po ludzkich progach za furmankami, traktorów jeszcze nie było. Dzięki Bogu usłuchali i zawieźli..."
Jan Bazan zmarł na zawał serca w czerwcu 2000 r. Swoją aktywną postawą i życzliwością względem innych zjednał sobie szacunek mieszkańców. Dla odróżnienia go od wielu innych o tym samym nazwisku na wsi, zwano go powszechnie "Bazański". Wielu uważa do dzisiaj, że to jest jego prawdziwe nazwisko. Miał trudne dzieciństwo, trudne warunki materialne towarzyszyły jemu i jego rodzinie przez cały czas przedwojenny i w czasie okupacji. Ukończył 4 klasy szkoły powszechnej, bo tylko takie możliwości dawał przed wojną miejscowa szkoła. Po wyzwoleniu uzupełnił wykształcenie w zakresie szkoły podstawowej. Pracując podnosił swoje kwalifikacje zawodowe na różnych kursach i szkoleniach zdobywając różne uprawnienia zawodowe. Dzięki pracy zawodowej polepszył warunki życia swojej rodziny, której nigdy nie zaniedbywał. Wraz z żoną Emilią dużo czasu poświęcał wychowywaniu dzieci. Wybudował nowy budynek mieszkalny z łazienka i poddaszem oraz budynki gospodarcze. W pamięci pozostał jako dobry mąż i ojciec, aktywnie uczestniczący do końca w życiu ukochanej przez siebie wsi Wysoka Głogowska.

 Posiadane odznaczenia państwowe i wyróżnienia:

  1. Krzyż Kawalerski Orderu Odrodzenia Polski
  2. Zasłużony dla Województwa Rzeszowskiego
  3. Krzyż Partyzancki
  4. Medal Zwycięstwa i Wolności 1945 r.
  5. Medal za Udział w Wojnie Obronnej 1939 r.
  6. Odznaka Weterana Walk o Niepodległość
  7. Medal za Długoletnie Pozycie Małżeńskie nadany w 1994 przez Prezydenta RP z okazji 60-lecia związku małżeńskiego z Emilią Bazan z d. Szeliga.
  8. Srebrny Medal za Zasługi dla Pożarnictwa.
  9. Złoty Medal z a Zasługi dla Pożarnictwa
  10. Odznaka Strażak Wzorowy
  11. Odznaka za Wysługę 30 lat w OSP
  12. Odznaka za Wysługę 60 lat w OSP

 Opracował:
syn mgr Edward Bazan

Rzeszów, listopad 2008 r.

 

Franciszek Kubas (kapelmistrz Orkiestry Dętej)

Rodowity mieszkaniec Wysokiej Głogowskiej, żył w latach 1910 – 1991. Od najmłodszych lat jego pasją była muzyka a szczególnie gra na instrumentach muzycznych. Pierwszym instrumentem na, którym szybko pojął umiejętności były skrzypce. Pierwsze nauki gry pobierał u nauczyciela Pawińskiego w Głogowie. W latach młodzieńczych został wcielony do wojska w szeregi Wojskowej Orkiestry Dętej w JW. W Złoczowie.

Mając 18 lat wchodzi w skład utworzonej w Wysokiej Głogowskiej w roku 1928 Orkiestry Dętej. W okresie wojennym w roku 1939 został wywieziony do Niemiec „na roboty do baora”. Jednak za dobre sprawowanie i dobre serce gospodarza niemieckiego, powrócił do Wysokiej w styczniu 1940 r. Dobro i niepodległość Polski leżała w jego sercu. Dlatego po powrocie z Niemiec związał się z działalnością konspiracyjną Batalionów Chłopskich.

Był wzorowym ojcem i gospodarzem. Oprócz rolnictwa zajmował się ogrodnictwem, stolarką i naprawą zegarów. Przez dość długi okres czasu pracował w zlewni mleka, był tzw. „Zlewniarzem” , był członkiem OSP. Przez długie lata muzykował z zespołami na różnego rodzaju potańcówkach i weselach. Po wojnie reaktywował Strażacką Orkiestrę Dętą, w której był jej kapelmistrzem. Orkiestra cieszyła się dużym uznaniem w społeczeństwie, uświetniając różne uroczystości wiejskie i kościelne nie tylko na Wysokiej, ale także w innych miejscowościach.

Interesowały go także sprawy wsi. Miał szacunek i uznanie wśród mieszkańców. Wielokrotny działacz społeczny, wybierany na radnego Gromadzkiej rady Narodowej.